czwartek, 5 maja 2016

Złodziej Nieba

Złodziej Nieba

Nie odejdę od Ciebie, 
Póki nie odnajdę kawałka nieba w Twoich oczach,
Przecież wiem, że je ukradłeś,
Gdy po raz ostatni spoglądałaś na gwiazdy z okna,
Mówiłeś, że szukasz Wielkiej Niedźwiedzicy,
Ja widziałam łzy w Twoich oczach 
I słyszałam ciche słowa modlitwy,
Nim odszedłeś Księżyc zajrzał Ci w oczy,
Ty patrząc na niego ukradłeś kawałek tej nocy.

Teraz patrzę na Ciebie, jak znikasz z każdą minutą,
Na Twoją twarz Księżyc blask rzuca,
Żegnając Cię pieśnią smutną,
Ściskam Twoją dłoń zimną, oraz bladą,
Lecz Ty nie chcesz otworzyć oczu,
Bo boisz się, że niebo Ci wykradną.

Odchodząc widziałeś gwiazdy na niebie,
I wzrok Księżyca skierowany na Ciebie,
Serce wzruszone cicho zapłakało,
I z martwych oczu kilka łez uleciało.

Nikt nie wiedział, czy to Ty płakałeś,
Czy gwiazdy w Twych oczach unosiły się żalem,
Wiatr uchylił okno, nie pytał o zgodę,
Przyszedł przeczesać Ci włosy i ucałować lico młode,
Niebo zapłakało, Księżyc spojrzał z żalem,
Złodziej Nieba odszedł, zabierając ze sobą nieba kawałek.

Teraz gdy patrzę w niebo, nie jest już takie same,
bo tamten kawałek niebios tylko w Twych oczach mogłam odnaleźć.


Ranny anioł

Ranny anioł

Nie tu się narodziłam,
Nie tutaj pierwsze kroki stawiałam,
Nie stąd pochodzę,
Nikt z was nie nauczył mnie latać.

Gdy tutaj przyszłam bezlitośnie skrzydła mi wyrwałeś,
A pióra śnieżnobiałe stopami podeptałeś,
Z młodej piersi wydarłeś niewinne serce,
O kamień je roztrzaskałeś, zostawiając mnie samą i w poniewierce.

Jak skała trwałam tej nocy,
Gdy w blasku gwiazd lśniły moje białe włosy,
A oczy błękitne się rozpuszczały,
Gdy z wyrzutem w Księżyc się wpatrywały,
Blada skóra nabierała barwy szafirowej,
Choć tlił się w niej jeszcze ostatni życia płomień.

Własną krwią obmywałam rany na plecach,
Choć skrzydeł już nie miałam,
Moje mięśnie i kości ostatkiem sił do Nieba chciały uciekać.

Ściskałam w swojej pięści jedno martwe pióro,
Choć było krwią pozlepiane nadal czuło,
Spojrzałam w stronę Nieba i choć oczy wylałam,
Twarz swą siną tęsknotą zalałam.

Schowałam to pióro głęboko w miejsce serca,
By wypełnić pustkę pozostawioną przez człowieka,
Odnalazłam swoje serce o kamień roztrzaskane,
Chwyciłam je w dłoń i razem z nim krwawię.

Ono jeszcze jest ciepłe, choć powoli umiera,
Starannie nuty ostatnie dobiera,
Nim nadszedł koniec serce z dłoni wypadło,
Rozbiło się na kawałki i jedno z piór wykradło.

Na ziemi tylko leżała postać sina i blada,
Z jej oczu łzy płynęły, a usta wypowiedziały ostatnie słowa:
Chcę znów latać. 



Skrzypek

Skrzypek

Nikt nie rozumiał nigdy jego,
On każdej nocy wychodził i grał, gdy płakało niebo,
Melodia unosiła się w powietrzu,
Wszyscy, którzy nie mogli zasnąć, 
Zapłakanymi oczami liczyli krople deszczu.

Dźwięk Twych martwych skrzypiec był ukojeniem,
Uderzał wraz z deszczem o szyby,
Przeszywał świstem powietrze,
Był radością i wytchnieniem.

I gdy nowy dzień wstawał, 
Wszystko zlewało się w masę,
Nikt nie słyszał ich melodii,
Zawieszeni w próżni, nie potrafili przystanąć 
i przysłuchać się choć czasem.

Znów słyszeli dźwięk skrzypiec, gdy noc zapadała,
Po Twych bladych palcach świeża krew spływała,
Lecz Ty nadal grałeś, by zamknąć ich oczy,
Chciałeś by niebo nie płakało, choć tej jednej nocy.

Tak bardzo się starałeś,
 lecz czas przyszedł na Ciebie,
Martwy skrzypek usnął,
Wzrok zawiesił na niebie.

Dźwięk Twych skrzypiec nadal unosi się w powietrzu,
Struny w krwi skąpane słuchają rozpaczań deszczu,
Melodia tańczy wśród gwiazd zapłakanych.
Księżyc światłem otula świat w mroku skąpany.

Chociaż już Ciebie nie ma,
Wiatr Cię unosi,
Twe ciało lekkie jak pióro,
Lecz z trudem z ziemi się podnosi.

Choć palce masz martwe,
To ostatkiem sił,
Chcą zagrać ten raz ostatni,
By tym co są martwi żyjąc,
Wlać w te puste serca sił. 

zdjęcie nie mojego autorstwa, lecz fotografa Adama Polaka ze strony:
http://adampolak.pl/portfolio


sobota, 12 marca 2016

Ostatni taniec




Ostatni taniec 

I to uczucie, że kiedyś tu byłam,
Twym słowem pijana w deszczu tańczyłam,
Spływały po mnie krople nadziei,
A powiew wiatru uniósł mnie z nad ziemi,

Twój głos był niczym deszcz zesłany w suszę,
Spływał do serca i orzeźwiał duszę,
Krew moja była Twych słów mieszaniną,
I garścią wspomnień obleczonych winą,

Lecz teraz słyszę pustkę i jej śmiech pełen drwiny,
Popadam w amok i cisnę kamieniem we własne poczucie winy,
Moja dusza umiera na brak Twojego słowa,
Chociaż Ty przywróciłeś jej  życie, teraz umiera od nowa,

Powoli upadam, wiatr mnie znów unosi...,
To nie euforia, lecz rozpacz na ziemię mnie przynosi,
Serce jeszcze zagra dwie ostatnie nuty,
Dusza stoi nad martwym ciałem i wiąże jemu buty...,
Deszcz całuje sine z zimna usta,
W białą dłoń spadła róża- w środku cała pusta,

Jeden z jej kolców rani trupie palce,
Kropla zimnej krwi spływa wolno i uparcie,
Serce zagrało jeszcze jedną nutę,
Z martwych oczu spłynęły dwie łzy zatrute,
Dusza łzy otarła...
Tylko nadzieja jeszcze nie umarła.


Myśli



Myśli


Zamknij tylko oczy i zapomnij,
Choć myśli głowa Ci wypomni,
Poszarpane, niepoukładane błądzą po głowie,
Za dnia ciche i martwe, nocą zaś ożywione,


Przemieszane z krwią ciche wspomnienia,
Wśród gwiazd zaplątane bezgłośne westchnienia,
Wraz z wiatrem maszerują myśli obłąkane,
Sterują do domu, lecz panuje zamęt,


Jeszcze tylko połóż do snu swoje oczy,
Napojone łzami zwilżą jasne włosy,
W blasku Księżyca skóra blednieje,
W swej szlachetności, w krwi skąpana pięknieje,


Spójrz na niebo zapłakane deszczem,
Gwiazdy utopione, w dłoniach swoich zmieszczę,
Pogrzebie swoje myśli w ciemnościach nieba,
Martwe powrócą jak złodziej,
By kolejnej nocy ujrzeć je zatopione w czerni nieba.


Na koniec moje zdjęcie ;)

niedziela, 6 marca 2016

Zagubiony




Zagubiony


Chciałabym dojrzeć coś więcej,
Niż popiół w Twoich oczach,
Rozlanych łez ocean,
Po nieprzespanych nocach,
Ujrzeć w nich łąki pełne zieleni,
Porcelanę skory utopioną w niekończącej się bieli,

Dusisz się mdłym zapachem polnych kwiatów,
Włosy potargał Ci król wiatru,
Z każdej strony otaczają Cię głosy,
Ciało przeszywa blask srebrzystej kosy,

Nie dane Ci było stąpanie po trawie,
Wzbiłeś się ponad ziemię,
By błądzić po błękitnej murawie,

Szukasz gwiazd zaginionych, które z dłoni Ci wypadły,
We łzach odnalazłeś resztki sił obumarłych,
Ściskasz je w dłoni martwe, oraz blade,
W pył zamienione, w otchłań swe kroki kierują,
Jak anioły upadłe.


Zdjęcie z internetu ;)



Martwi tancerze


Martwi tancerze

Nad Oceanem Niepokoju,
Unoszą się dusze aniołów,
Ich sine palce topią myśli czarne,
Zagrzebane pod warstwą popiołu,

Krwią zbrukane palce przecinają błękit nieba,
Ono płacze nad ich duszami i krwią, która się przelewa,
Na śnieżnobiałych piórach imiona mają wypisane,
Unoszą się na wietrze ich ciała zaplątane,

Roztańczone duszyczki lewitują wśród płomieni,
Ich twarze  zalane krwistymi łzami,
Płoną jak postrzępione serca, zagubione pośród cieni,

Jeden z aniołów pada,
Jego dusza na kawałki się rozpada,
Pozbawione miłości martwe spojrzenia,
W wodzie upatrują swego ocalenia,

Coraz więcej tancerzy szybuje nad oceanem,
Szukają szczęścia na skrzydłach martwej miłości,
Choć ich serca unoszą się żalem.


Na koniec moje zdjęcie- tematyczne do wiersza ;).