Skrzypek
Nikt nie rozumiał nigdy jego,
On każdej nocy wychodził i grał, gdy płakało niebo,
Melodia unosiła się w powietrzu,
Wszyscy, którzy nie mogli zasnąć,
Zapłakanymi oczami liczyli krople deszczu.
Dźwięk Twych martwych skrzypiec był ukojeniem,
Uderzał wraz z deszczem o szyby,
Przeszywał świstem powietrze,
Był radością i wytchnieniem.
I gdy nowy dzień wstawał,
Wszystko zlewało się w masę,
Nikt nie słyszał ich melodii,
Zawieszeni w próżni, nie potrafili przystanąć
i przysłuchać się choć czasem.
Znów słyszeli dźwięk skrzypiec, gdy noc zapadała,
Po Twych bladych palcach świeża krew spływała,
Lecz Ty nadal grałeś, by zamknąć ich oczy,
Chciałeś by niebo nie płakało, choć tej jednej nocy.
Tak bardzo się starałeś,
lecz czas przyszedł na Ciebie,
Martwy skrzypek usnął,
Wzrok zawiesił na niebie.
Dźwięk Twych skrzypiec nadal unosi się w powietrzu,
Struny w krwi skąpane słuchają rozpaczań deszczu,
Melodia tańczy wśród gwiazd zapłakanych.
Księżyc światłem otula świat w mroku skąpany.
Chociaż już Ciebie nie ma,
Wiatr Cię unosi,
Twe ciało lekkie jak pióro,
Lecz z trudem z ziemi się podnosi.
Choć palce masz martwe,
To ostatkiem sił,
Chcą zagrać ten raz ostatni,
By tym co są martwi żyjąc,
Wlać w te puste serca sił.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz